Szkoła przetrwania na stołecznych drogach. Szybcy i agresywni

Szkoła przetrwania4

Jak jeżdżą kierowcy po stołecznych drogach? O „warszawskim” stylu jazdy krążą już legendy. Teraz w okresie przedświątecznym zapewne niektórzy kierowcy pokażą na co ich stać. Oby tylko potem nie obejrzeli się w telewizji. Będzie wstyd przed rodziną i znajomymi.

Swoją ocenę opieram nie tylko na codziennej jeździe samochodem po stolicy, ale również na filmach pochodzących z kamerek zamontowanych w autach. Jako współprowadzący program „Szkoła przetrwania”, emitowany na antenie TVP Warszawa, obejrzałem już około 1000 filmów, które widzowie przesłali do redakcji. Gro z tych nagrań dotyczyło sytuacji zarejestrowanych właśnie na stołecznych drogach. Niejednokrotnie przedstawiały one niebezpieczne przypadki, które mogły zakończyć się tragedią na drodze.

aki jest typowy warszawski pirat drogowy? To kierowca – cwaniak, któremu śpieszy się bardziej od innych. Stać go praktycznie na wszystko, żeby tylko zaoszczędzić chwilę czasu i znaleźć się przed innymi. Dlatego wielu kierowców bardzo lubi ryzykować przejazd przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Myślą, że na pewno się uda. Gorzej, gdy za którymś razem, jednak się nie uda. Wtedy może być już za późno…

Wpychanie się na zakorkowany lewoskręt, albo prawoskręt to też bardzo ulubiona technika jazdy stołecznych kierowców. Dojeżdżają przed sygnalizator i na siłę wciskają się przed innych. Jeśli ci ostatni ich nie wpuszczają, to zaryzykują nawet obcierkę. Niektórzy, bardziej kulturalni, robią przy tym „maślane oczy”, inni bardziej agresywni – potrafią nawet pogrozić, czy też użyć słów powszechnie uznanych za obelżywe.

Dla pewnych kierujących ulubionym miejscem do omijania korka i skracania drogi staje się powierzchnia wyłączona z ruchu. Potrafią po niej jeździć głównie przy zmianie pasa ruchu, ale również często służy ona do wyprzedzania innych aut. Jeśli nawiązaliśmy do wyprzedzania, to niejednokrotnie, szczególnie na podwarszawskich drogach, ten manewr odbywa się też przez linię podwójną ciągłą, tudzież na przejściu dla pieszych lub zakręcie. Niektórzy z tych kierowców myślą chyba, że są nieśmiertelni.

W jednym z ostatnich odcinków „Szkoły przetrwania” kierowca jadący autem na podkarpackich tablicach rejestracyjnych, ominął w dość specyficzny sposób inne samochody, które zatrzymały się na czerwonym świetle, tuż przed przejściem dla pieszych. Cwaniak pojechał pod prąd wprost na kierowcę stojącego z przeciwnej strony i następnie „pociął” sobie przez wysepkę.

Co do wysepek, to wielu cwaniaków potrafi podczas wyprzedzania ominąć je z lewej strony, ryzykując niejednokrotnie czołówkę z autem jadącym z przeciwka. Niektórzy, o zgrozo, potrafią ominąć nawet samochód, którego kierowca zatrzymał się, by przepuścić pieszych przechodzących po pasach.

Na nagraniach widziałem też takich, którzy korki omijali…jadąc ścieżką rowerową, buspasem lub nawet poboczem. Są też i tacy, którzy uwielbiają wręcz blokowanie skrzyżowań – wjeżdżają na nie z premedytacją, wiedząc, że i tak nie zdążą zjechać przed zmianą świateł.

Karą dla tych piratów jest nie tylko występ w telewizji. Tablice rejestracyjne są zakrywane, zatem identyfikacja tych cwaniaków przez telewidzów jest praktycznie niemożliwa. Jednak rodzina i znajomi pewnie niejednokrotnie byli w stanie ich rozpoznać. Kłopotu z tym nie mają jednak policjanci ze stołecznej drogówki, którzy zapraszają takich piratów do swojej siedziby. Po mandat i punkty karne.

I na koniec jeszcze jeden rodzaj wykroczenia – zbyt szybka jazda. Co prawda w korkach wręcz niemożliwa, ale wieczorem lub nocą można niestety spotkać gnających na złamanie karku.

Mam nadzieję, że opisanych powyżej kierowców jest zdecydowanie mniej, niż tych którzy jeżdżą zgodnie z przepisami i szanują innych na drodze. Może dzięki takim właśnie kamerkom zamontowanym w samochodach przez walczących z brawurą kierowców, będzie poprawiało się bezpieczeństwo na drogach. Oby.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.