Od października większe korki w Warszawie?

Rokrocznie od października po Warszawie jeździ się zdecydowanie trudniej. Więcej samochodów, krótszy dzień, gorsza pogoda i coraz większe korki. Czy jest na to jakieś antidotum?

Zbliża się ciężki okres dla zmotoryzowanych w stolicy. Jesień zawsze jest niełatwym czasem dla kierowców. Szybciej zapada zmrok, jezdnie są mokre i śliskie. Nie wszyscy kierowcy umieją się od razu przestawić na to, by jeździć wolniej i uważniej. To może prowadzić do częstszych stłuczek i wypadków.

No i oczywiście jest większy ruch. Część osób wróci właśnie z wrześniowego, niejednokrotnie zagranicznego, urlopu. Po drugie w październiku rozpoczyna się rok akademicki. Wyższych uczelni zaś w stolicy jest zatrzęsienie. Wielu studentów jest zmotoryzowanych, zatem kierowcy na pewno odczują dużą zmianę. Rzecz jasna na niekorzyść. Część studentów wybierze komunikację miejską, co będzie skutkowało większym tłokiem w metrze, autobusach i tramwajach. Inni z powodu tego tłoku „porzucą” zapewne publiczny transport zbiorowy na rzecz własnego samochodu. Nawet za cenę stania w korkach.

Coraz to gorsze warunki pogodowe przełożą się również na mniejszą liczbę rowerzystów dojeżdżających codziennie do pracy. Niektórzy z nich przesiądą się do komunikacji miejskiej, reszta do własnych samochodów.

Większy ruch przekłada się na mniejszą liczbę wolnych miejsc parkingowych w ścisłym centrum. Nawet w okresie letnim bardzo ciężko zaparkować w strefie płatnego parkowania. Od października będzie zapewne jeszcze gorzej.

Jak można zmniejszyć korki? Jedno z prostszych rozwiązań, to umawianie się ze znajomymi z pracy mieszkającymi w pobliżu i jazda w kilka osób jednym samochodem. Można przypuszczać, że jeśli byłaby to akcja zakrojona na szeroką skalę, przyniosłaby odczuwalną poprawę. Korki nieco zmniejszyłyby się i dodatkowo mielibyśmy czystsze powietrze. Kolejne rozwiązanie, chyba najbardziej pożądane, to większa kultura jazdy wśród kierowców.

I na koniec jeszcze jedna przestroga. Ciekawe kiedy spadnie pierwszy śnieg? Czasami nawet w październiku. Pół biedy, jeśli jest to weekend. Dużo gorzej, gdy jeden z roboczych dni tygodnia. Wtedy może dochodzić na drogach do „dantejskich scen”. Pamiętam pierwszy śnieg w Warszawie w 2010 roku. Przejazd z jednej dzielnicy do drugiej zajmował nawet 4-5 godzin. Jeśli śnieg zaskoczy nas przed wyjściem do pracy, przezornie zostawmy samochód w domu. Jeśli przed końcem pracy, lepiej do domu wrócić komunikacją miejską.

Miejmy nadzieję, że letnie remonty i modernizacje warszawskich ulic poprawią nieco sytuację. Pewnie też w jakimś stopniu pomoże otwarcie Mostu Grota-Roweckiego. Na pewno jednak kierowcy nie będą mieli lekko od października. Szczególnie w centrum stolicy i w otaczających go dzielnicach.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.