Horror na ulicach „Mordoru”

 

 

Studio_20150812_190328

Od kilku dni na ulicach prowadzących do najbardziej znanego warszawskiego zagłębia biurowego kierowcy przeżywają koszmar. W związku z kolejną fazą remontów, między innymi torowiska na skrzyżowaniu Wołoskiej z Marynarską, wyjazd z „Mordoru” dla wielu zmotoryzowanych jest gehenną.

We wtorek w godzinach popołudniowego szczytu komunikacyjnego wyjazd z ulicy Domaniewskiej, przez Suwak i Woronicza do Żwirki i Wigury, zajmował kierowcom ponad godzinę. Ciężkie chwile przeżywają również osoby chcące przedostać się do Południowej Obwodnicy Warszawy. Kłopoty nasiliły się w związku z remontem torowiska na skrzyżowaniu z ulicą Marynarską.

Zastanawia mnie jedna rzecz. Dlaczego remont nie jest prowadzony wieczorami i w nocy, kiedy to są dużo korzystniejsze warunki pogodowe? W ciągu dnia, szczególnie przy takich upałach, pracować na budowie jest niezwykle ciężko. Jednak późnym wieczorem i w nocy jest dużo chłodniej. W „Mordorze” nie ma praktycznie bloków mieszkalnych, zatem te remonty nie byłyby uciążliwe dla okolicznych mieszkańców. Wczoraj po godzinie 21 nabudowie nie widziałem nikogo. Sprzęt był unieruchomiony, za to na okolicznych placach budów, gdzie „pną się” do góry nowe biurowce, praca wre. Dlaczego tam robotnicy mogą pracować, zaś przy remontach okolicznych ulic i torowiska, już nie? Czekam na Państwa opinie.

Miejmy tylko nadzieję, że remonty nie przedłużą się i osoby, które wrócą we wrześniu z urlopów nie utkną w gigantycznych korkach.

3 Komentarze

  1. Absurdem jest tablica „teren zabudowany” i ograniczenie do 60 km/k na dwupasmówce od Konstancina do Wilanowa. Po jednej stronie pola kapusty, po drugiej łąki, ale drogówka tam szaleje.

  2. To proste. Biurowce budują prywatni inwestorzy którym zależy na czasie nawet kosztem większych pensji z tytułu pracy w nocy. Torowisko natomiast remontowane jest przez firmę która musiała wygrać przetarg. Aby zminimalizować koszty pracują na max dwie zmiany i na pewno nie w nocy bo wtedy stawka pensji jest wyższa. Wyższe koszty = przegrany przetarg.

  3. Ostatni drogowcy się wzięli za rozkopywanie dużych miast. Oczywiście w kilkunasty miejscach na raz, a dorzućmy do tego opóźnienia i przez najbliższe miesiące będziemy jeździć w korkach.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.