Absurdy na drogach w Warszawie i jej okolicach

sygnalizator - ścieżka

Uczestnicy ruchu drogowego mają często pod przysłowiową „górkę”. Kierowcy, rowerzyści czy piesi niejednokrotnie spotykają na swojej drodze różnego typu „udogodnienia”, które nierzadko przybierają postać absurdów. Mogą utrudniać codzienne poruszanie się po drogach, a w skrajnych przypadkach nawet zagrażać zdrowiu lub życiu ich użytkowników.

Kilka razy opisywałem już różnego rodzaju niedogodności na stołecznych i podwarszawskich drogach. Były to chociażby ścieżki rowerowe z przeszkodami, brak miejsc do parkowania w największym zagłębiu biurowym, czy dziwnie prowadzone remonty ulic (
http://wiadomosci.onet.pl/warszawa/jak-stracic-zeby-na-sciezkach-rowerowych-w-warszawie/kx5376
). Nie chcę jednak na tym poprzestać.

W dalszym ciągu będę głównie zajmował się Warszawą i podwarszawskimi miejscowościami. Jeżeli zauważyliście jakieś absurdy drogowe, proszę o przesyłanie zdjęć lub filmików. Mogą to być choćby źle ustawione znaki, niewłaściwie zaprojektowane ścieżki rowerowe, nieprawidłowo wytyczone objazdy, nonsensowne ograniczenia prędkości, czy kiepsko zabezpieczone przejazdy kolejowe. Przewinienia zarówno zarządców dróg, jak i ich użytkowników. Przypadki mrożące krew w żyłach, albo zabawne. Poprzez nagłośnienie tych absurdów, możemy wspólnie przyczynić się do ich „metamorfozy”.

Czekam na Państwa zdjęcia lub filmiki. Proszę o ich przesyłanie na maila: absurdydrogowe@onet.pl. Najciekawsze zamieszczę na portalu Onet. W każdym przypadku proszę o przesłanie krótkiego opisu. Zdjęcia mogą być anonimowe, podpisane przez ich autora imieniem i nazwiskiem, samym imieniem lub nickiem. Nadesłanie maila będzie równoznaczne z wyrażeniem zgody na publikację zdjęcia lub filmu na portalu Onet.

Horror na ulicach „Mordoru”

 

 

Studio_20150812_190328

Od kilku dni na ulicach prowadzących do najbardziej znanego warszawskiego zagłębia biurowego kierowcy przeżywają koszmar. W związku z kolejną fazą remontów, między innymi torowiska na skrzyżowaniu Wołoskiej z Marynarską, wyjazd z „Mordoru” dla wielu zmotoryzowanych jest gehenną.

We wtorek w godzinach popołudniowego szczytu komunikacyjnego wyjazd z ulicy Domaniewskiej, przez Suwak i Woronicza do Żwirki i Wigury, zajmował kierowcom ponad godzinę. Ciężkie chwile przeżywają również osoby chcące przedostać się do Południowej Obwodnicy Warszawy. Kłopoty nasiliły się w związku z remontem torowiska na skrzyżowaniu z ulicą Marynarską.

Zastanawia mnie jedna rzecz. Dlaczego remont nie jest prowadzony wieczorami i w nocy, kiedy to są dużo korzystniejsze warunki pogodowe? W ciągu dnia, szczególnie przy takich upałach, pracować na budowie jest niezwykle ciężko. Jednak późnym wieczorem i w nocy jest dużo chłodniej. W „Mordorze” nie ma praktycznie bloków mieszkalnych, zatem te remonty nie byłyby uciążliwe dla okolicznych mieszkańców. Wczoraj po godzinie 21 nabudowie nie widziałem nikogo. Sprzęt był unieruchomiony, za to na okolicznych placach budów, gdzie „pną się” do góry nowe biurowce, praca wre. Dlaczego tam robotnicy mogą pracować, zaś przy remontach okolicznych ulic i torowiska, już nie? Czekam na Państwa opinie.

Miejmy tylko nadzieję, że remonty nie przedłużą się i osoby, które wrócą we wrześniu z urlopów nie utkną w gigantycznych korkach.

A może nocą wyjechać nad morze?

Studio_20150809_094324

Od poniedziałku upały dają się we znaki wszystkim. W sobotę i niedzielę jest jeszcze cieplej. Temperatura w niektórych miejscach wzrosła nawet do 40 stopni Celsjusza. Wiele osób w ten weekend wyjeżdża na urlop lub z niego wraca. Co zrobić, żeby podróż nie była koszmarem? Może warto wyjechać w nocy?

O radach dla kierowców wyjeżdżających na długo wyczekiwany urlop pisałem już kilka dni wcześniej:
http://wiadomosci.onet.pl/kraj/koszmarna-podroz-w-upale-na-upragnione-wakacje/5typmw
Jednak przy takim upale może warto dodatkowo zweryfikować porę wyjazdu. Jeśli nawet będziemy odpoczywać w trakcie podróży co godzinę w zacienionym miejscu, nie zjemy tłustych potraw przed jej rozpoczęciem, będziemy pić wodę, włączymy klimatyzację, jazda mimo wszystko może być dla wielu swoistą gehenną. Przy 40°C na zewnątrz, włączona na maksymalne chłodzenie klimatyzacja, mało komu pomaga. Przekonałem się o tym, jeżdżąc w piątek autem tylko po Warszawie. A co zrobić jeśli musimy pokonać 500 kilometrów i to niekiedy część trasy w korku? Jest na to wyjście. Jazda nocą.

Rozważmy za i przeciw tego rozwiązania.

Pierwsza podstawowa zaleta to jazda przy około 20°C, czyli bez upału i co ważne bez męczącego kierowców słońca. Do celu dotrzemy zapewne też dużo szybciej i to bez korków. W ciągu dnia musimy liczyć się z korkami, szczególnie na drogach dojazdowych do nadmorskich i górskich kurortów. Dodatkowo, jeśli na przykład dojdzie do stłuczki, czy wypadku, jesteśmy skazani na „grzanie się” w swoistym „piekarniku”. Czyli nocą jest szybciej i chłodniej.

Przejdźmy teraz do minusów nocnej podróży. Na pewno jedzie się dużo gorzej po ciemku. Niektórzy kierowcy nienawidzą jeździć nocą poza obszarem zabudowanym. I czasami nie ma się im co dziwić. Trzeba być o wiele bardziej skoncentrowanym. Musimy być przygotowani, że nagle na poboczu pojawi się pieszy czy rowerzysta bez obowiązkowych elementów odblaskowych. W nocy trudniej znaleźć otwarty bar czy zajazd. Możemy liczyć jedynie na sieciowe restauracje fast food i stacje benzynowe. Nocą jest też mniej bezpiecznie. Odradzam zatrzymywania się na pustych i ciemnych leśnych parkingach. Lepiej wybrać dobrze oświetlone stacje paliw i duże parkingi, na których zatrzymują się kierowcy ciężarówek. Tylko, że tych w nocy będzie mniej na parkingach, a więcej w trasie. Wynika to z faktu, że w weekendy w ciągu dnia są ograniczenia w ruchu pojazdów ciężarowych o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 12 ton. I tak nie mogą one jeździć w wakacyjne piątki od godziny 18.00 do 22.00, w soboty od 8.00 do 14.00 i niedziele od 8.00 do 22.00. Zatem wielu kierowców ciężarówek ruszy z parkingów dopiero po godzinie 22. W związku z tym na niektórych trasach, przykładowo na drodze krajowej numer 8, możemy spodziewać się tirów.

Czy lepiej podróżować w upalny dzień, czy w chłodniejszą noc? Czekam na Państwa opinie.